24 grudnia 2004

# 81

Dość często próbuję tu opisać, niestety nieudolnie, bo trudno uchwycić sedno tak intymnych spraw - co takiego jest w Tym Facecie, co sprawia, że od dwóch lat nieustannie jestem w nim zakochana. Do długiej listy mogę dzisiaj dodać to, że zmienił moje podejście do świąt, które od kilku dobrych lat nie miały dla mnie żadnego znaczenia, i co do których pogodziłam się, że te magiczne momenty z zakurzonych czasów już się nie powtórzą.

Mieszkając jeszcze w komplecie - jaka by ta rodzina nie była, zawsze dbaliśmy o wszystkie bożonarodzeniowe szczegóły: choinka stała ubrana od początku grudnia, zarówno w Mikołaja jak i w Wigilię dostawaliśmy mnóstwo prezentów - odnajdywaliśmy je rano pod poduszkami, a 24 grudnia pojawiały się nagle pod choinką i dla dziecka wtedy ośmio- czy dwunastoletniego były to chwile niezapomniane, zjeżdżała się rodzina, która oczywiście też "spotkała Mikołaja", boże jak my się wtedy cieszyliśmy. W wieczór poprzedzający te dwa najbardziej pracowite dla Mikołaja dni, nie mogłam usnąć, miałam nadzieję, że może właśnie w tym roku uda mi się nie przespać momentu, kiedy grubas podkłada nam zabawki pod poduszki.

A potem nagle zaczęło tak niespodziewanie być źle, w święta ojciec obwieścił cholerny rozwód, to było osiem lat temu, a sprawę skierował w praktyce dopiero przed dwoma miesiącami. Potem przeprowadzki, rodzinne kłótnie, tabu, brak kasy na prezenty, brak prezentów, brak ochoty na wspólne siedzenie przy stole, gapienie się w talerz, odbębnianie tej godziny i potem ufff, można iść - każdy do siebie, koniec świąt.

A w tym roku magia wróciła. Pierwsze święta spędzone razem z Kriczr, zupełnie inne od tego wszystkiego, do czego już tak przywykłam. Szczere życzenia, bezinteresowna życzliwość, śmiechy przy stole, mnóstwo odpakowywania, niespodzianek... Prezenty to taki sprawdzian - czy słuchało się tej drugiej osoby przez ostatni rok na tyle uważnie, żeby wiedzieć co jej się spodoba. Wielkie obżarstwo i wielkie słowa, tak inne od tego co w domu.
Najbardziej wzruszający dzień kończącego się roku właśnie dobiega końca. Nie mogłam dostać lepszej wróżby na Nowy 2005.

Brak komentarzy: